Z życia klubu, część 1

Mija już kolejne lato i dalej nie ma oficjalnych wyjazdów, ale życie klubowe ma się bardzo dobrze! W tym roku pierwszym wyjazdem były tradycyjnie Zjazdy na bele czym, które odbyły się przy schronisku „Głodówka”. Zgromadziła się całkiem liczna grupa miłośników zabaw w śniegu. Tegoroczne zjazdy nie były tylko zabawą, pojawił się też walor edukacyjny – udało nam się uczestniczyć w krótkim szkoleniu zapoznającym z działaniem sprzętu lawinowego.

Śnieżna walka samców alfa

Śnieżna walka samców alfa.

Klasyczny kolibowy pociąg.

Klasyczny kolibowy pociąg.

Widok na nasz tor zjazdowy i Tatry

Widok na nasz tor zjazdowy i Tatry

A tak wyglądała kolibowa ekipa <3

A tak wyglądała kolibowa ekipa

Powitanie wiosny nas nie zawiodło! Pogoda była prawdziwie… zimowa i musieliśmy przedzierać się przez śniegi i mrozy, aby powitać nową porę roku. Pierwszego dnia sześciu śmiałków wyruszyło nocą, żeby spędzić ją w namiotach pod Magurą w Beskidzie Żywieckim. Kolejnego dnia powędrowali do schroniska Na Rysiance, żeby tam spotkać się z sobotnią ekipą i wspólnie wyruszyć do chatki na Suchej Górze, gdzie przy dźwiękach gitary witaliśmy wiosnę!

Śmiałkowie wygrzewający się pierwszej nocy przy ognisku.

Śmiałkowie wygrzewający się pierwszej nocy przy ognisku.

Radość i satysfakcja po długim brnięciu przez zaspy. A to wszystko dla nieziemskich widoków, których niestety na Romance nie było...

Radość i satysfakcja po długim brnięciu przez zaspy. A to wszystko dla nieziemskich widoków, których niestety na Romance nie było…

Szczęśliwi wędrownicy.

Szczęśliwi wędrownicy.

Jako, że cały rok 2021 był dziwny to majówka też była niestandardowa… gdyż nie w górach. Dla odmiany ekipa kolibowa postanowiła spędzić długi weekend na spływie kajakowym Liswartą i Wartą. Pogoda niestety nie dopisała, ciepłe majowe słońce wcale nie chciało umilać wyjazdu i ciągle kryło się za chmurami. Liczne bystrza i progi wodne nie pozwalały nam się nudzić i co chwilę zmuszały do wysiadania oraz przenoszenia kajaków. Nie obyło się bez strat w postaci połamanych wioseł, dziurawego kajaka i ludzi wpadających do wody… Mimo wszystko wszyscy świetnie się bawiliśmy i chyba jeszcze bardziej niż zwykle docenialiśmy wieczorne ogniska.

Przedstawienie desperackiej próby podniesienia kajaka poprzez machanie wiosłem w powietrzu, oraz bolesna realizacja zimnej wody wlewającej się do środka :P

Przedstawienie desperackiej próby podniesienia kajaka poprzez machanie wiosłem w powietrzu, oraz bolesna realizacja zimnej wody wlewającej się do środka :P

Kolibowe obozowisko z lotu drona.

Kolibowe obozowisko z lotu drona.

Nie zabrakło też formacji kajakowych mających na celu urozmaicenie spływu :D

Nie zabrakło też formacji kajakowych mających na celu urozmaicenie spływu :D

A tu przymusowy przystanek na przepchanie kajaka-składaka, który niestety nie wytrwał do końca spływu [*].

Kolejnym wyjazdem był wypad w Pieniny. Mimo, że pogoda nie rozpieszczała udało nam się całkiem sporo przejść, podziwiać Tatry i miło spędzić wieczór przy ogniskowym śpiewaniu.

Już tradycyjne zdjęcie na ławeczce w okolicach Eliaszówki.

Już tradycyjne zdjęcie na ławeczce w okolicach Eliaszówki.

Widok na Tatry.

Widok na Tatry.

O gitarę też trzeba czasem zadbać!

O gitarę też trzeba czasem zadbać!

 

Długi weekend czerwcowy postanowiliśmy spędzić w rzadko odwiedzanych przez nas Bieszczadach. Wyjazd rozpoczął się już w środę. W drodze do Ustrzyk zatrzymaliśmy się w domu rodzinnym jednej z uczestniczek. Tam zostaliśmy poczęstowani pełnym obiadem i miską rogalików. Lepszego początku wyjazdu nie mogliśmy sobie wymarzyć! Pełni sił i entuzjazmu przez następne trzy dni pokonywaliśmy szlaki i zdobywaliśmy szczyty: Tarnicę, Połoninę Wetlińską, Caryńską… A wieczory spędzaliśmy w pobliskiej karczmie na koncertach Pawła Orkisza, Aldarona i Małej Caryny. 

Wspólne zdjęcie na Tarnicy.

Wspólne zdjęcie na Tarnicy.

Zdjęcie z Pawłem Orkiszem zaraz po wspólnym zaśpiewaniu jego piosenki pt. “Znajomy smak księżycówy”.

Zdjęcie z Pawłem Orkiszem zaraz po wspólnym zaśpiewaniu jego piosenki pt. “Znajomy smak księżycówy”.

Już wkrótce pojawi się relacja z Półmetka i wyjazdu wakacyjnego. Do zobaczenia!

Dodaj komentarz