Co słychać w klubie?

Ten rok jest wyjątkowy. Tylko czy w pozytywnym znaczeniu? – chyba każdy może sobie odpowiedzieć. Gdyby wszystko toczyło się w normalny sposób, bylibyśmy właśnie na ostatniej prostej przed obchodami klubowego 55-lecia, niestety, jak już pisaliśmy wcześniej, obchody muszą poczekać.

Pierwsze spotkania przy ognisku - Gaiki

Jedno z pierwszych spotkań po przerwie przy ognisku – Gaiki.

W corocznym życiu kolibowym, można uznać, iż tkwimy w zimie, gdyż pierwszy odwołany z powodu epidemii wyjazd to było powitanie wiosny. ;P Jednak po okresie przestoju, zaczęły się z powrotem krótsze i mniejsze wyjazdy klubowe w okoliczne Beskidy, z noclegami po szałasach i w namiotach.

Pośród chmur w drodze do szałasu pod Baranią

Pośród chmur w drodze do szałasu pod Baranią.

Kolibowa ekipa w Beskidzie Niskim.

Kolibowa ekipa w Beskidzie Niskim.

W czerwcu miał miejsce wreszcie pierwszy wyjazd kilkudniowy, obejmujący włóczęgę po Beskidzie Niskim. Wędrówka po pustych i dzikich szlakach tej pięknej części Beskidów nigdy się nam nie znudzi.132-IMGP8392

W jednym ze stu brodów.

W jednym ze stu przebytych brodów.

Idąc za ciosem gór „niespecjalnie wysokich” ;-) wybraliśmy się w rzadko przez nas odwiedzane Góry Świętokrzyskie. Arbuz był i mówi, że wyjazd udany. :-)

Naprawdę był z nami cały czas arbuz!.. no może do połowy trasy. :P

Naprawdę był z nami cały czas arbuz!.. no może do połowy trasy. :P

20200627_164047

IMG01584-

Ruszając w Beskid Sądecki.

Ostatnim mniejszym wyjazdem była 3-dniowa wędrówka po Beskidzie Sądeckim. Wreszcie też ja na nim byłem to mogę jakieś zdjęcie od siebie dorzucić. :D Szałasy 30 minut od Hali Łabowskiej są genialnym miejscem, zwłaszcza jako schronienie w trakcie kilkogodzinnej nocnej burzy. W trakcie tych ulew mogliśmy snuć plany o zbliżającym się dłuższym wyjeździe w Sudety. Już teraz zdradzę, że o wyjeździe  bardzo udanym; więcej w następnym wpisie.IMG01762-IMG02433-

Dodaj komentarz