Zjazdy na bele czym

Wróciliśmy i z tego co wiem, to wszyscy cali! ;) W poprzedni weekend Koliba wybrała się w Beskid Sądecki do chatki na Niemcowej, by kontynuować tradycję kontuzjowania się zjazdów na wszelakiej maści przedmiotach. Choć początki wędrówki w Piwnicznej nie zapowiadały najlepszych warunków, ostatecznie u celu nie zawiedliśmy się.IMG01643-IMG01773-Jabłka, worki, karimaty i blachy/znaki utorowały idealną trase zjazdu na łące pod chatą, która kończyła się jedynym krzakiem dzikiej róży na stoku. Tak wyszło. Na szczęście księżyc świecący prawie swoją pełną tarczą, pozwalał na ostatnie zjazdy nawet po zmroku.IMG01848-

 

Po powrocie do chaty, resztę wieczoru spędziliśmy w blasku świec i dźwięku gitar, co zawsze skutkuje niepowtarzalnym klimatem.

 

Następny dzień powitał nas promieniami słońca i niesamowitym ciepłem, aż nieprzystającym na panującą porę roku. Po wykonaniu ostatnich porannych zjazdów i nasyciwszy oczy widokami na otaczające szczyty, przyszedł czas na powrót i rozejście się, każdy w swoim kierunku. IMG02024-

 

Więcej zdjęć z wyjazdu: Album

 

Dodaj komentarz