Sylwester na Ukrainie

Witajcie w Nowym Roku!

Mamy nadzieję, że szampańsko bawiliście się na zabawie sylwestrowej, a 2018 rok przyniesie Wam mnóstwo pozytywnej energii i chęci odkrywania coraz to nowych szlaków ;) Wszystkiego najlepszego!

W tym roku pokaźna gromada Kolibowiczów udała się na Sylwestra w Beskidy Skolskie na Ukrainę. Większość wyruszyła w drogę już w piątek, aby wieczorem dotrzeć do Skole, gdzie mieliśmy wynajętą kwaterę.

Nic nie widzę, ale chyba już niedaleko!

Nic nie widzę, ale chyba już niedaleko!

W sobotę odespaliśmy całodniową podróż dnia poprzedniego i udaliśmy się na spacer do wodospadu Hurkalo.

Zdjęcie grupowe musi być! Uwierzcie na słowo, że wodospad jest za nami.

Zdjęcie grupowe musi być! Uwierzcie na słowo, że wodospad jest za nami.

Jest i selfie!

Jest i selfie!

Na niedzielę zaplanowana trasa była nieco ambitniejsza – zdobyć mieliśmy szczyt o wdzięcznej nazwie Paraszka. Niestety ze względu na kapryśną pogodę i zbliżający się zmrok okazał się on być „Porażką”, ponieważ wszyscy (wcześniej czy później) zawrócili ze szlaku. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, przynajmniej zdążyliśmy (w większości) pójść do knajpy na obiad ;)

Najambitniejsi jeszcze brną przed siebie.

Najambitniejsi jeszcze brną przed siebie.

A wieczorem oczywiście zabawa sylwestrowa! Tym razem motywem przewodnim imprezy była „Dyskoteka zza wschodniej granicy”.

Nie podpieraliśmy ścian! Była kanapa.

Nie podpieraliśmy ścian! Była kanapa.

Nie no, żartuję. Tańce też były.

Nie no, żartuję. Tańce też były.

Poniedziałkowy poranek za to już taki fajny nie był, ponieważ o 9:18 mieliśmy pociąg, co oznaczało pobudkę o 7:30 (i gigantyczną kolejkę do jedynej łazienki :| ). Wszyscy jednak zdobyli się na ten nieludzki wysiłek i ruszyli w drogę powrotną, kończąc kolejny niezapomniany wyjazd.

W drodze na dworzec...

W drodze na dworzec…

Jedźmy gdzieś znowu, szybko!!!

Więcej zdjęć (autorstwa Radka i Rafała): https://photos.app.goo.gl/8zZgewb4BfWiQEKg2

Dodaj komentarz