Pieczenie 2017. Moc kontrowersji.

W dniach 11-12 listopada w Chatce pod Potrójną odbyła się kolejna, długo oczekiwana edycja Pieczenia. W szranki stanęło wiele ekip – w tym zwycięzcy kilku ostatnich edycji tego zacnego konkursu. Można więc było spodziewać się wyrównanej, stojącej na wysokim poziomie walki o laur najlepszych cukierników. No ale właśnie. Czy aby na pewno „cukierników”?

W trakcie przygotowań

W trakcie przygotowań. Fot. Jagoda Popiołek

Po wielu godzinach ciężkiej pracy polegającej na dopracowywaniu swoich pieczeniowych dzieł przez uczestników konkursu zebrała się komisja, która na celu miała wyłonienie najsmakowitszych wyrobów. W jej skład weszło siedmioro jurorów, którym przewodził chatkowy. Do oceny zostało zgłoszonych 6 prac.

W trakcie imprezy. Fot. Jagoda Popiołek

Po bardzo długich obradach jurorzy ogłosili wyniki. Walka była niezwykle zacięta, choć zwycięzcy osiągnęli ostatecznie dużą przewagę.

Serdecznie gratulujemy miana najlepszych piekących tegorocznej edycji następującym ekipom:

1. miejsce: Sabina i Mateusz
2. miejsce: Karina i Krystian
3. miejsce: Kasia i Marcin

W trakcie Pieczenia nie zabrakło jednak wielu kontrowersji. Można powiedzieć o pewnego rodzaju paradoksie, jaki zdecydował się zaistnieć. Bezapelacyjnie najlepszym wypiekiem – zarówno pod względem estetycznym jak i smakowym – były babeczki, które przygotowała Asia. Ze względu na swój mięsno-serowy smak wybiły się one na tle pozostałych zgłoszonych do konkursu ciast, które to były jak to ciasta – słodkie. Ostatecznie więc babeczki, można rzec, zostały w pewnym sensie zdyskwalifikowane.

Jury tuż przed obradami. Fot. Jagoda Popiołek

Jury tuż przed obradami. Fot. Jagoda Popiołek

Czy jednak można niezdyskwalifikowane wyroby nazwać wypiekami? Wszakże konkurs nosi(ł) nazwę „Pieczenia” i o przygotowaniu „wypieków” wspominało się w oficjalnych komunikatach na temat tego wydarzenia. Okazuje się jednak, że część zgłoszonych ciast w piekarniku nie spędziła ani sekundy! Zatem coś, co zostało upieczone, odrzucono, a coś, co nie zostało upieczone, pozostawiono. W jednej z poprzednich edycji Pieczenia coś niesłodkiego zajęło nawet 3. miejsce.

Zwolennicy jednej ze stron tłumaczą taką decyzję np. w następujący sposób – pomyślmy, gdyby ktoś upiekł pizzę. Podobnie jak babeczki – będzie ona najpyszniejsza ze względu na kontrast smaku, jaki oddzieli ją od pozostałych wyrobów. Ciasto w sobie zawiera i jest pieczona – wymogi spełnione. Zarówno Pieczenie jak i pieczenie kojarzy się nam jednak z typowo cukiernianymi wyrobami – co np. w sytuacji, gdy ktoś przygotuje kurczaka (lub Kurczaka) w panierce z ciasta? No a druga strona medalu (potencjalny scenariusz) – czy gdyby nieupieczone ciasto, np. składające się wyłącznie z galarety, umieścić jedynie na choćby sekundę w piekarniku, może zostać uznane za wypiek? Jednakże próbując zachować trzeźwość umysłu, nasuwa się też przemyślenie – przecież gdyby babeczki nie były dobre (smakując np. jak wyciągnięta w zimie z plecaka zamarznięta bułka z pomidorem), to pewnie nikt by się nie przejmował, że zajęły ostatnie miejsce i mowy o dyskwalifikacji by nie było. Czyżby były więc aż tak pyszne, że uznano ich smak za niemożliwy do osiągnięcia? Podzielcie się Waszą opinią :)

Tak czy tak podziękowania dla wszystkich uczestników oraz organizatorów i raz jeszcze gratulacje dla zwycięzców! Chwała zwycięzcom, chwała też i pokonanym :)

Więcej zdjęć (fot. Paula Drażniuk): GALERIA.

Adrian – Kurczak

Dodaj komentarz