Majówka w Norwegii

Oprócz wycieczki na Ukrainę odbył się jeszcze jeden majówkowy wyjazd – tym razem w nieco bardziej odległe i chłodniejsze rejony.  W (podobno szczęśliwej) liczbie 7 osób zwiedziliśmy Norwegię. Plan naszej podróży był od początku idealnie określony, a opierał się na dwóch punktach: dolatujemy i zwiedzamy co popadnie ;)

DSC_0716

Pierwszy punkt planu zrealizowany perfekcyjnie!

Lądowanie w Trondheim mieliśmy około 22:30, gdzie idealna organizacja dała nam się po raz pierwszy. Optymistycznie założyliśmy, że bez problemu zmieścimy się w 7 – osobowym aucie. Rzeczywiście, my się zmieściliśmy, ale nasze bagaże miały z tym dużo większy problem. Po krótkich negocjacjach udało nam się wymienić nasz środek transportu na większy – 9 – osobowy. Wszyscy byli zadowoleni, no może poza kierowcą który na początku dość nieśmiale zapoznawał się z maszyną, którą przyszło mu prowadzić przez najbliższy tydzień.

2018-04-30_15-46-02_0016

A to miał „przyjemność” prowadzić Łukasz ;)

Z powodu problemów z samochodem, lotnisko udało nam się opuścić dopiero po kilku godzinach, więc pozostałą część tego dnia spędziliśmy na nocnym szukaniu  miejsca na nocleg. Efekty naszych poszukiwań możecie zobaczyć poniżej.

2018-04-30_07-12-42_0009

Zimno i zaraz przy drodze – tak się kończy szukanie noclegu po ciemku.

Na szczęście proste plany mają to do siebie, że nie da się w nich wiele zepsuć, więc dalsza część wyjazdu, choć dość chaotyczna, to okazała się być bardzo udana. Naszym pierwszym większym celem (i jak się potem okazało, praktycznie ostatnim) była chwalona przez wszystkich Droga Atlantycka, znajdująca się na południe od nas. Dotarcie do niej zajęło nam jakieś 2 dni, gdyż wiedzeni oszczędnością staraliśmy się, gdy tylko to było możliwe unikać przepraw promami, które są tam dość popularne. Mimo to, Norwegia potrafi zachwycić swoim pięknem praktycznie w każdym miejscu, więc drobne nadłożenie drogi pozwoliło nam zwiedzić jeszcze więcej miejsc wartych zobaczenia. Te, o których najbardziej trzeba wspomnieć, to dwie doliniki w okolicach parku narodowego Innerdalen. Na miejscu okazało się, że w tym samym czasie, kiedy na Ukrainie skóra schodzi od nadmiaru słońca, w Norwegii w niektórych miejscach nie zdążyła jeszcze zniknąć zima.

DSC_0798

Niby wiosna, a jednak zima.

DSC_0846

DSC_0863

Gdzie jest Grzesiek?

DSC_0980

Najważniejsze to być przygotowanym na wszytko, nawet na przemoknięcie butów.

DSC_1038

DSC_1111

Słynny most na Drodze Atlantyckiej.

Wcześniej wspomniałem, że Droga Atlantycka była jednym z ostatnich naszych większych celów. Stało się tak z kilku powodów. Po pierwsze, większość bardziej znanych turystycznie punktów znajdowała się na południe od nas, a niestety deszczowa pogoda kazała nam uciekać ku trochę bardziej słonecznej północy. Po drugie, łatwo zauważyć, że droga ta, choć ładna i ciekawa, to jednak tyle samo radości daje zwiedzanie każdego innego fragmentu Norwegii, który niekoniecznie opisany jest w przewodnikach.

IMG_1013

Tak jest tam, gdzie według map nie ma nic ciekawego.

DSC_1243

DSC_1250 DSC_1338

Pozostałe dni upłynęły nam na zwiedzaniu wszystkiego, co tylko wydało nam się interesujące, jedzeniu wątpliwej jakości obiadów i przesłuchiwaniu podczas jazdy hitów ostatnich dekad. W tej części wyjazdu pogoda trochę mniej nas rozpieszczała, racząc nas na zmianę trwającymi prawie cały dzień deszczami i nagłymi atakami pięknej pogody. Ostatecznie, najbardziej wysuniętym punktem na północ, do którego udało nam się dotrzeć, było miasteczko Namsos.

DSC_1411

DSC_1418

Ukryte jeziorka na wyspie Otteroya

DSC_1544

Kiedy nieciekawa pogoda stwarza idealne warunki do zdjęć (jezioro Snåsnavatnet)

IMG_1283

A to już 2 godziny po zrobieniu zdjęcia powyżej.

Ostatnie dwie noce spędziliśmy na campingach, korzystając z dobroci cywilizacji takich jak prysznic czy kuchnia i powoli starając się pogodzić z nieuchronnie nadchodzącym powrotem do Polski. W dzień wylotu zdecydowaliśmy się jeszcze na zwiedzenie Trondheim, jednak zgodnie z przewidywaniami Norwegia ma dużo więcej do zaoferowania na łonie natury niż w swoich niezbyt imponujących miastach.

IMG_1244IMG_2498

W Krakowie wylądowaliśmy w niedzielę o 19:40, gdzie skuszeni niższymi cenami i spragnieni prawdziwego mięsa (parówki to nie mięso!) wybraliśmy się jeszcze na wspólne burgery :D

IMG_2766

Czyści, najedzeni i szczęśliwi

Norwegia powitała nas pięknymi widokami, kapryśną pogodą i chłodnymi nocami. Norweskie ceny noclegów, jedzenia i zasadniczo wszystkiego są bardzo wysokie, jednakże nasz sposób podróżowania nie dość że dawał bardzo dużą swobodę, to jeszcze był jedynym, na jaki można sobie pozwolić przeciętny student. Łącznie udało nam się przejechać jakieś 1700km po drogach tego kraju, co jest tak naprawdę drobnym fragmentem tego, co ma on do zaoferowania.

 Przykładowe ceny w Norwegii:

  • diesel: 13.50-14.80 NOK/litr
  • woda kupiona na stacji (0,5l): 32NOK
  • nocleg w namiocie na campingu: około 250 NOK
  • chleb: około 30 NOK
  • ryż: 22NOK/400g
  • piwo (lager): 28NOK

Kurs NOK:1 korona norweska ≈ 0,45 złotego polskiego