Wyniki konkursu kalendarzowego 2020

Z przyjemnością chcielibyśmy ogłosić wyniki tegorocznego konkursu kalendarzowego. Najpierw jednak, dziękujemy wszystkim za nadesłanie zdjęć z tegorocznych, wyjątkowo ograniczonych wyjazdów i wypraw oraz wszystkim, którzy oddali swój głos w konkursie! Rywalizacja do końca była zawzięta, ostatecznie kalendarz na rok 2021 będzie się składał ze zdjęć zamieszczonych niżej.


W związku z brakiem tegorocznej Barbórki, na której odbywała się sprzedaż, kalendarz można zamówić zdalnie. Każdego chętnego do zakupu prosimy o kontakt mailowy (hkoliba@gmail.com) lub przez naszego Facebooka, kalendarz do odbioru w Krakowie (30zł) lub do paczkomatu (46zł) bądź kurierem (50zł) w granicach Polski.


 Zwycięskie zdjęcia, które trafiły do kalendarza:

Radek Król,Wśród śnieżnych Pradziadów
Radek Król – Wśród śnieżnych Pradziadów – 26 głosów
Radek Król - Burzowa noc w Sądeckim

Radek Król – Burzowa noc w Sądeckim - 23 głosy

Radek Król - Beskid Sądecki

Radek Król – Beskid Sądecki – 23 głosy

Radek Król - Jesienne Pieniny,

Radek Król – Jesienne Pieniny – 19 głosów

Krzysztof Teresiak - Pociąg do Hogwartu

Krzysztof Teresiak – Pociąg do Hogwartu - 18 głosów

Kasia Adamek - Krowa w Gimmelwald - Szwajcaria

Kasia Adamek – Krowa w Gimmelwald – Szwajcaria - 17 głosów

Grzegorz Kwaśniewski - Grosshorn - 16 głosów

Grzegorz Kwaśniewski – Grosshorn – 16 głosów

Radek Król - Rozświetlona Kotlina Żywiecka z Chaty na Groniu - 16 głosów

Radek Król – Rozświetlona Kotlina Żywiecka z Chaty na Groniu – 16 głosów

Kasia Adamek - Gimmelwald - Szwajcaria - 14 głosów

Kasia Adamek – Gimmelwald – Szwajcaria – 14 głosów

Kasia Adamek - Wschód na Babiej Górze - 13 głosów

Kasia Adamek – Wschód na Babiej Górze – 13 głosów

Łukasz Gustyński  - Przerwa w drodze na Bystrą

Łukasz Gustyński – Przerwa w drodze na Bystrą – 12 głosów

Grzegorz Kwaśniewski - Dolina Lauterbrunnen - 12 głosów

Grzegorz Kwaśniewski – Szczyty nad doliną Rodanu – 12 głosów

Konkurs kalendarzowy 2020

Cześć!
Mamy przyjemność ogłosić jedyne co pozostało w normalnej formie w tym roku (bo od lat odbywało się zdalnie  :-P ):
Konkurs Kalendarzowy!
Zapraszamy do głosowania, wygrane 12 zdjęć będzie zdobić kalendarz na kolejny rok. Z racji braku wspólnego spotkania w formie Barbórki w grudniu, formę dostarczenia ustalimy osobno z każdym chętnym do zakupu.
Tymczasem, do głosowania, czas trwania do 21 listopada! :-D

Sudety 2020

IMG05581-Marzenia i plany na dalekie wyjazdy kolibowe były ambitne. Jednak z oczywistych powodów, w obecnych czasach,zapadła decyzja na ograniczenie się do gór w Polsce. W Sudety zawsze jest jakoś nie po drodze w ciągu roku, a w dłuższe wyjazdy od kilku lat wywiewało nas na Ukrainę czy dalej. Dlatego obecnie ten kierunek był idealnym rozwiązaniem.

Grzbietem Izerów.

Grzbietem Izerów.

Zamaskowani w pociągach (zamaskowani -> bo w maskach, heheh…) dojechaliśmy do Szklarskiej Poręby, aby zacząć pierwszego dnia rozruchową trasą przez Góry Izerskie. I już tego dnia, pomimo piekielnego upału, poczuliśmy uroki „przypadkowego” kolekcjonowania szczytów z Korony Gór Polski w Sudetach – średnio ponad jeden szczyt na każde dwa dni marszu.

Za nisko mocują te tabliczki... Wysoka Kopa.

Za nisko mocują te tabliczki… Wysoka Kopa.

Pierwszy nocleg to pierwsza z wielu w Sudetach znakomitych wiat noclegowych, urozmaicona dodatkowo obowiązkową grą w frisbee i ogniskiem.IMG05176-

IMG05200-Pano--2

Nasz pierwszy nocleg.

Kolejny dzień to rozpoczęcie wędrówki przez Karkonosze, z Jakuszyc, przez Szrenicę, do Śnieżnych Kotłów, gdzie dołączyły do nas kolejne dwie osoby oraz powrócili nasi kolibowi „nosicze”, z „wyjątkowo potrzebnymi zapasami” na kolejne dni. Pokłony dla Was! ;)

Element tak charakterystyczny dla Karkonoszy... a na nim Koliba.

Liczne skalne ostańce – element tak charakterystyczny dla Karkonoszy… a na nim Koliba.

Śnieżne Kotły !

Pod wieczór dotarliśmy do chatki AKT Towarzystwa Bażynowego, miejsca wyjątkowego pod kątem zarówno otoczenia licznymi ostańcami skalnymi, jak i ogólnym klimatem turystycznym.IMG05435-

Poranny widok z pobliskich skałek.

Poranny widok z pobliskich skałek.

IMG05461-Rano chatkowy zafundował nam iście przewodnicką wycieczkę po najbliższych formacjach skalnych, okraszoną licznymi historiami z życia chatki, ale o tym to ciii… :P Pomimo dość późnej pory wyruszenia na szlak, dotarliśmy w miarę szybko na najwyższy szczyt Karkonoszy i Sudetów – Śnieżkę. Dzięki temu, że  był środek tygodnia, udało nam się uniknąć przyjemności obcowania w kolejce na szczyt, jednak nie uciekliśmy od innego problemu – od towarzystwa ludzi kompletnie nieprzygotowanych do wędrówek górskich, ubranych w klapki i wrzeszczących na prawo i lewo… a nie, chwila, to było dwóch naszych kolibowiczów. :D

Klapki, żonobijka i... ponad 20-kilogramowy plecak - no dobra, to jednak kolibowicze. :-P

Klapki, żonobijka i… ponad 20-kilogramowy plecak – no dobra, to jednak kolibowicze! :P

IMG05544-

To miłe, że pomimo braku jakichkolwiek umiejętności grania na gitarze (poza jednym kawałkiem i to tylko na jednej strunie) ktoś potrafi zrobić zdjęcie prezesa, zaprzeczające temu faktowi. :D

To miłe, że pomimo braku jakichkolwiek umiejętności grania na gitarze (poza jednym kawałkiem i to tylko na jednej strunie) ktoś potrafi zrobić zdjęcie prezesa, zaprzeczające temu faktowi. :D

Nocleg w schronisku na Okraju zakończył karkonoską część trekkingu i po zejściu do Kowar ruszyliśmy zahaczyć o Rudawy Janowickie i (jakież zaskoczenie) zdobyć najwyższy ich szczyt – Skalnik.

Na Koniach Apokalipsy - skałkach niedaleko Skalnika.

Na Koniach Apokalipsy – skałkach niedaleko Skalnika. Nie lubię robić zdjęć z twarzami osób, to zbyt oczywiste.

Dzień, który z założenia miał być krótszą wędrówką, zakończyliśmy jednak niewiele przed zachodem słońca przy wyjątkowym wspólnym obiedzie z ogniska na stokach nad Czarnowem. Nigdy bym się nie spodziewał, że na takiej wyprawie zjem z ogniska „burgera” złożonego ze świeżo smażonego mięsa w plackach podpłomykowych / langoszopodobnych. <3

Jesus approved!

Lokalizacja Koliba Burgera.

Lokalizacja Koliba Burgera.

Kolejne dwa dni to przejście niewielkimi pasmami południowej części Gór Wałbrzyskich, żeby dotrzeć w Góry Kamienne. Jedynego dnia gorszej pogody grupa starała się usilnie zgubić prezesa (ja sam z siebie się nie gubię przecież :P ). Takie pogorszenie pogody zaowocowało jednak w piękne widoki mijanych okolic.

Nocleg nad Krzeszowem.

Nocleg nad Krzeszowem.

Po ulewie w Górach Kamiennych.

Po ulewie w Górach Kamiennych.

Następny dzień to (znowu ;) ) najwyższy szczyt pasma – Waligóra i dotarcie pod wieczór do ostatniego pasma górskiego na naszej trasie – Gór Sowich. Najwyższy ich szczyt zdobyty kolejnego dnia – Wielka Sowa był okazją do wykonania koncertu pod zatłoczoną wieżą wieńczącą jej kopułę szczytową.

Waligóra.

Waligóra.

Koncert pod wieżą na Wielkiej Sowie.

Koncert pod wieżą na Wielkiej Sowie.

Na Wielkiej Sowie niestety opuściła nas cześć ekipy, w tym też Radek i Gienek dlatego może ja (Kasia), przejmę teraz pałeczkę ;). Po miło przyjętych śpiewach na Wielkiej Sowie ruszyliśmy w stronę naszego ostatniego noclegu. Wyjazd zakończyliśmy w schronisku Zygmuntówka (pozdrowienia dla gospodarza – jakoś nie mogłam znaleźć tej łazienki na 10 piętrze ;) ) śpiewami kolibowych pieśni do 4 nad ranem.

Ostatnie przecięcie szlaków i do domu

Ostatnie przecięcie szlaków i do domu.

A nie, chwila, znalazło się 3 śmiałków, którzy ruszyli dalej na kilka dni, aby zdobyć kolejny szczyt korony gór Polski – Śnieżnik.

Za to ja wiem że tu.

W drodze powrotnej.

Co słychać w klubie?

Ten rok jest wyjątkowy. Tylko czy w pozytywnym znaczeniu? – chyba każdy może sobie odpowiedzieć. Gdyby wszystko toczyło się w normalny sposób, bylibyśmy właśnie na ostatniej prostej przed obchodami klubowego 55-lecia, niestety, jak już pisaliśmy wcześniej, obchody muszą poczekać.

Pierwsze spotkania przy ognisku - Gaiki

Jedno z pierwszych spotkań po przerwie przy ognisku – Gaiki.

W corocznym życiu kolibowym, można uznać, iż tkwimy w zimie, gdyż pierwszy odwołany z powodu epidemii wyjazd to było powitanie wiosny. ;P Jednak po okresie przestoju, zaczęły się z powrotem krótsze i mniejsze wyjazdy klubowe w okoliczne Beskidy, z noclegami po szałasach i w namiotach.

Pośród chmur w drodze do szałasu pod Baranią

Pośród chmur w drodze do szałasu pod Baranią.

Kolibowa ekipa w Beskidzie Niskim.

Kolibowa ekipa w Beskidzie Niskim.

W czerwcu miał miejsce wreszcie pierwszy wyjazd kilkudniowy, obejmujący włóczęgę po Beskidzie Niskim. Wędrówka po pustych i dzikich szlakach tej pięknej części Beskidów nigdy się nam nie znudzi.132-IMGP8392

W jednym ze stu brodów.

W jednym ze stu przebytych brodów.

Idąc za ciosem gór „niespecjalnie wysokich” ;-) wybraliśmy się w rzadko przez nas odwiedzane Góry Świętokrzyskie. Arbuz był i mówi, że wyjazd udany. :-)

Naprawdę był z nami cały czas arbuz!.. no może do połowy trasy. :P

Naprawdę był z nami cały czas arbuz!.. no może do połowy trasy. :P

20200627_164047

IMG01584-

Ruszając w Beskid Sądecki.

Ostatnim mniejszym wyjazdem była 3-dniowa wędrówka po Beskidzie Sądeckim. Wreszcie też ja na nim byłem to mogę jakieś zdjęcie od siebie dorzucić. :D Szałasy 30 minut od Hali Łabowskiej są genialnym miejscem, zwłaszcza jako schronienie w trakcie kilkogodzinnej nocnej burzy. W trakcie tych ulew mogliśmy snuć plany o zbliżającym się dłuższym wyjeździe w Sudety. Już teraz zdradzę, że o wyjeździe  bardzo udanym; więcej w następnym wpisie.IMG01762-IMG02433-

Przełożony termin Klubowego Lecia

Wspólną decyzją podjęliśmy ważną, aczkolwiek smutną decyzję o odwołaniu obchodów 55-lecia klubu. Pomimo, że do planowanego terminu jeszcze kilka miesięcy, trudno przewidzieć sytuację i przygotować się do wydarzenia. Dlatego wstępnie przekładamy termin na następny rok, a w oczekiwaniu na lepsze czasy serdecznie zapraszamy do nadsyłania ciekawych, opisanych materiałów związanych z klubem i jego członkami na nasz adres: hkoliba@gmail.com. Niech nasze obchody 5x-lecia będą zapisem kompletnej historii naszej działalności!

Do zobaczenia i zdrowia!